RABAT (-25%) na cały koszyk z kodem LULU25. Użyj kodu w kasie podczas składania zamówienia.
DARMOWA DOSTAWA DLA WSZYSTKICH ZAMÓWIEŃ.
o lulubuq

Cześć, tu Monika,

jestem od LuLuBuQ. Od kolorów, wzorów, prostych fasonów i tkanin, które czasem wyglądają tak, jakby ktoś powiedział: „zróbmy coś odważnego”, a potem jeszcze trzy razy podkręcił nasycenie.

Szyję ubrania, bo lubię tworzyć. Tak po prostu. Bez wielkiej filozofii na początek, bez historii o tym, że przez lata chodziłam po sklepach i niczego nie mogłam znaleźć. Nie. Ja po prostu od zawsze miałam w domu maszynę do szycia, materiały, nici, wykroje, poprawki, przeróbki i mamę, która szyje tak, jak inni oddychają. Naturalnie.

W takim domu człowiek albo ucieka od szycia jak najdalej, albo pewnego dnia patrzy na kawałek materiału i myśli: „A gdyby z tego zrobić coś fajnego?”. No i u mnie poszło w tę drugą stronę.

LuLuBuQ powstało z potrzeby zabawy kolorem, krojem i pomysłem. Z tej przyjemności, kiedy z beli materiału, która wygląda niepozornie albo wręcz podejrzanie intensywnie, nagle powstaje sukienka, body, komplet albo bluzka. I nagle ten materiał zaczyna mieć sens. Ma charakter. Ma humor. Ma swoje „dzień dobry, proszę na mnie spojrzeć”.

Nie jestem marką od cichego beżu, który nikomu nie przeszkadza. Beż jest spokojny, grzeczny i pewnie ma porządek w szufladach. Ja nie zawsze mam. Za to mam słabość do kolorów, które robią wejście, zanim Ty jeszcze zdążysz powiedzieć „cześć”.

Co szyję?

Rzeczy proste w fasonie, ale mocne w wyrazie.

Bo dla mnie ubranie nie musi mieć piętnastu falban, dziwnych cięć i konstrukcji jak projekt z politechniki, żeby było ciekawe. Czasem wystarczy dobry kolor, odważny wzór i krój, który pozwala temu wszystkiemu grać pierwsze skrzypce.

W LuLuBuQ znajdziesz ubrania, które mają osobowość. Czasem elegancką, czasem wakacyjną, czasem lekko sceniczną, a czasem taką, że sama przed krojeniem patrzę na tkaninę i myślę: „Monika, czy to jest jeszcze sztos, czy już niebezpiecznie blisko kiczu?”. I zwykle właśnie wtedy wiem, że warto.

Bo ta cienka granica między „ale fajne!” a „o matko, odważnie” jest dla mnie bardzo ciekawa. Lubię ją. Lubię ubrania, które nie są nijakie.

Mała marka, mała szwalnia, dużo serca

LuLuBuQ to nie jest wielka hala, anonimowa produkcja i tysiące takich samych sztuk. To mała rodzinna marka z Pomorza. Szyjemy lokalnie, po swojemu, w rytmie, który zna każdą nitkę, każdą poprawkę i każde „dobra, zróbmy to jeszcze raz, bo może być lepiej”.

Szyje dla Was moja mama, krawcowa od zawsze. Taka prawdziwa, nie z opisu marketingowego. Taka, która widzi krzywy szew z odległości, z której normalny człowiek widzi co najwyżej „ładną bluzkę”.

Ja wymyślam, wybieram tkaniny, łączę kolory, testuję fasony, kombinuję, czasem przesadzam, potem trochę się uspokajam, a potem znowu dokładam kolor. I tak to się kręci.

Dlaczego limitowane?

Bo często pracuję na tkaninach stokowych, końcówkach serii i materiałach, które nie wrócą już drugi raz. To znaczy, że jeśli z danej tkaniny powstanie kilka sukienek, to czasem naprawdę jest kilka. Nie kilkaset. Nie „kolekcja dostępna przez trzy sezony”. Raczej: jest, zachwyca, znika.

Dzięki temu wiele rzeczy z LuLuBuQ ma w sobie coś wyjątkowego. Nie dlatego, że dorabiam do tego wielką ideologię. Po prostu z jednego materiału da się uszyć ograniczoną liczbę sztuk. A potem koniec. Tkanina odchodzi w modowy zachód słońca i już jej nie ma.

To jest trochę ryzykowne, trochę ekscytujące i bardzo moje.

Czy to jest moda?

Nie wiem, czy lubię słowo „moda”. Moda często brzmi tak, jakby ktoś co sezon mówił nam, co mamy lubić, a czego już nie wypada. A ja wolę myśleć, że ubrania są po to, żeby dawały radość, podkreślały charakter i sprawiały, że człowiek czuje się bardziej sobą.

Nie udaję też, że jestem świątynią lnianego minimalizmu i szeptów o kapsułowej garderobie. Szyję z różnych tkanin. Takich, które mają sens dla konkretnego fasonu, koloru i efektu. Czasem to bawełniana dzianina, czasem welur, czasem wzorzysty materiał, który wygląda jak wakacje, ogród botaniczny i odrobina szaleństwa w jednym.

Najważniejsze jest dla mnie to, żeby ubranie było dopracowane, wygodne i miało w sobie coś, co przyciąga oko.

Największa frajda?

Sprzedaż. Ale nie w takim suchym sensie: klik, zamówienie, paczka, koniec.

Największa frajda jest wtedy, kiedy ktoś wybiera coś, co powstało z mojego pomysłu. Kiedy ktoś patrzy na kolor, wzór, fason i myśli: „Tak, chcę to nosić”. To jest dla mnie ogromne wyróżnienie.

Bo to oznacza, że ktoś docenił moją pracę, mój gust, moją odwagę i ten cały mały świat, który buduję z tkanin, nici i pomysłów. Że moje małe dzieło trafi do czyjejś szafy, na czyjeś wyjście, do czyjegoś zdjęcia, na czyjś dobry dzień.

I właśnie dlatego robię LuLuBuQ.

Bo lubię tworzyć.
Bo lubię kolor.
Bo lubię, kiedy ubranie ma charakter.
I bo naprawdę cieszy mnie myśl, że gdzieś tam kobieta zakłada coś mojego i czuje: „O, to jestem ja”.

Koszyk Zakupów

0
image/svg+xml

Brak produktów w koszyku.

Kontynuuj zakupy